Azyl na słowacji

Magdalena K., uważana za liderkę pseudokibiców Cracovii wystąpiła o azyl polityczny na Słowacji i choć wbrew nagłówkom niektórych mediów jeszcze go nie otrzymała i jak sądzę nie otrzyma, to faktem jest, że na tym etapie odroczono decyzję o ekstradycji do czasu rozpoznania wniosku azylowego.

Oczami wyobraźni widzę już niezdrowe wzmożenie w resorcie sprawiedliwości.

Gdy irlandzkie, czy hiszpańskie sądy badały kwestie praworządności w Polsce to dominującą u władzy była narracja o opozycji szukającej wsparcia zagranicą. Narracja, w którą kraje zachodu Europy całkiem dobrze się wpisywały. Teraz jednak nóż w plecy od braci Słowaków! W dodatku od młodszych braci… (tak, tak niektórzy chcieliby widzieć Słowaków bardziej jako chłopstwo polsko-węgierskiego pogranicza, niż samodzielny naród).

Nie może być.

Ale jest i jest to smutne, że organy kraju, w którym upadł rząd w związku z morderstwem politycznym dziennikarza Jana Kuciaka będą teraz badały, czy Polska jest krajem praworządnym.

I to jest trochę dramat, że 38 milionowy naród, z ogromnym potencjałem kadrowym i intelektualnym nie jest w stanie wypracować standardów praworządności w postępowaniu karnym od trzydziestu lat. Bo wbrew teoriom dzisiejszej opozycji wina nie obciąża tylko obecnej władzy.

Jak donosi TVN24:

Polski obrońca Magdaleny K. i jej słowacki pełnomocnik zasypywali sąd w Bańskiej Bystrzycy opisami przypadków łamania praworządności w Polsce oraz trwających wiele lat śledztw prokuratorskich, w trakcie których stosowany jest areszt wydobywczy, wskazywali na brutalność i nadużycia policji (między innymi opisywali szczegóły zastrzelenia przez policję Adriana Z., brata konkubenta Magdaleny K., podczas próby jego zatrzymania).

Źródło: https://tvn24.pl/polska/magdalena-k-wystapila-o-azyl-polityczny-powolala-sie-min-na-sytuacje-w-sadzie-najwyzszym-4594761

I wiecie co? Mieli dużo racji.

Taka jest wolna Polska. Od prawie 30 lat często bez szacunku dla jakichkolwiek standardów w postępowaniu karnym. Gwarancje procesowe są, formalne, na piśmie.

O aresztowaniu decyduje sąd, a jednak powszechne stosowanie tymczasowego aresztowania jest jedną z największych bolączek polskiego systemu prawnego i nie zmienia się to zasadniczo od początków transformacji ustrojowej. Gdy w 2005 roku uczestniczyłem w międzynarodowych kursach praw człowieka to niemieccy prawnicy zwracali uwagę na to, że mimo 15 lat transformacji nie udało się skończyć z praktyką tzw. aresztu wydobywczego. Minęło kolejnych 15 lat i dalej jesteśmy w tym samym miejscu. Areszt wydobywczy to instytucja nieznana formalnie przepisom, ale znana bardzo dobrze w praktyce prokuratorom i osobom, które miały wątpliwą przyjemność spotkać się oko w oko z niektórymi przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości noszącymi togi z czerwonymi żabotami.

Jeżeli nie wiesz co oznacza słowo „wydobywczy” to możesz mieć pewność, że nie chodzi o wydobycie wszystkiego co najlepsze z uwięzionych osób.

Chodzi o zastraszenie, o to żeby się bały i żeby sypały. A czy sypią z sensem… to już inna historia. Jak nie sypią to siedzą, jak sypią to nagle okazuje się, że prokurator areszt uchyla, odpadają przesłanki do jego zastosowania. Czysta magia.

Dzisiejsza władza ma w tym zakresie szczególne zasługi. Rok do roku liczba wniosków, jak i liczba osób aresztowanych wzrasta, chociaż do 2015 roku sukcesywnie malała.

W roku 2018 prokuratorzy skierowali 19655 wniosków o zastosowanie tymczasowego aresztowania na etapie postępowania przygotowawczego, a sądy wydały 17762 postanowienia o zastosowaniu tego środka. Tym samym skuteczność wniosków prokuratorskich wynosiła 90,46 procent.

Wnioski z tego mogą być dwa:

  1. sędziowie bezrefleksyjnie przyklepują wnioski o areszt, nie widząc niczego zdrożnego w tym, że decydują o wolności, życiu i zdrowiu ludzi na podstawie akt, których nie da się w sposób rzetelny przeanalizować w ciągu nawet tych kilku godzin, które mają na wydanie postanowienia o zastosowaniu aresztu,
  2. prokuratura wnosi zwykle o zastosowanie tego środka tylko wtedy, gdy realnie są spełnione przesłanki do zastosowania aresztu a niezawisły, bezstronny, wyspany i mający dużo czasu na rozpoznanie sprawy sędzia, rzetelnie bada owe wnioski i odsiewa te, gdzie pojawiają się wątpliwości.

Chciałbym wierzyć, że drugi wniosek jest prawidłowy.

Ale jestem człowiekiem małej wiary.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Parę razy w miesiącu darmowa treść prosto na Twój adres poczty elektronicznej. Mój pogląd na świat, ciekawe książki, inspiracje historią i kulturą, a przede wszystkim rozwiązania (nie tylko prawnicze), które pomogą Ci zyskać więcej wolności i zachować swój majątek. Wszystko to ubrane w język zrozumiały dla każdego.

Wystarczy., że zostawisz mi swojego e-maila. Klikając "zapisuję się" wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z moją polityką prywatności.

Dołącz do 575 pozostałych subskrybentów

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *