Miłość w czasach zarazy

Miałem taki sen…

Gdzieś w sądzie w Polsce, gdy minie stan epidemii.

Powodowie A.M. oraz A.Z. wnieśli dnia 30 maja 2020 roku powództwo przeciwko Skarbowi Państwa – Radzie Ministrów żądając zapłaty kwoty 40.000 złotych tytułem zadośćuczynienia za wyrządzoną krzywdę w związku z wydaniem przez Radę Ministrów szeregu aktów normatywnych – rozporządzeń, w tym rozporządzenia z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Powodowie wskazali, że przepis § 14 ust. 1 wzmiankowanego rozporządzenia do odwołania zakazywał organizacji spotkań innych niż spotkania danej osoby z jej osobami najbliższymi w rozumieniu art. 115 § 11 Kodeksu karnego.

Powodowie podnieśli, że pozostają w związku uczuciowym, nie stanowiącym jednakowoż wspólnego pożycia w rozumieniu art. 115 § 11 Kodeksu karnego, zaczęli się ze sobą spotykać w grudniu 2019 roku, spędzili razem Sylwestra i regularnie umawiali się na randki. Przepis § 14 ust. 1 wzmiankowanego rozporządzenia ograniczył możliwość rozwoju ich więzi uczuciowej, poprzez uniemożliwienie im swobodnego spotykania się i zbliżania do siebie, w tym do kontaktu fizycznego, co stanowiło dla nich istotną potrzebę psychiczną.

Powodowie podnieśli także, że więź uczuciowa i możliwość kontaktu fizycznego między sobą jest ich dobrem osobistym chronionym na mocy przepisów art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego, a także uznanym prawem człowieka, stanowiącym jeden z aspektów chronionego art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka prawa do poszanowania życia prywatnego, zaś wymienione wyżej przepisy rozporządzenia wprost ingerują w te prawa uniemożliwiając spotykanie się przez te osoby, w przypadku zaś “przypadkowego” spotkania wymuszają utrzymanie odległości 2 metrów pomiędzy powodami.

W odpowiedzi na pozew pełnomocnik Skarbu Państwa – Rady Ministrów wskazał, że powództwo powinno być oddalone z uwagi na to, że Kodeks cywilny nie normuje możliwości zadośćuczynienia przez władzę publiczną za krzywdy związane z naruszeniem dóbr osobistych, a nadto, w przypadku gdyby sąd uznał, że podstawą odpowiedzialności są odpowiednio stosowane przepisy o odszkodowaniu, treść przepisu art. 417[1] § 1 Kodeksu cywilnego, który stanowi, że jeżeli i szkoda została wyrządzona przez wydanie aktu normatywnego, jej naprawienia można żądać po stwierdzeniu we właściwym postępowaniu niezgodności tego aktu z Konstytucją, ratyfikowaną umową międzynarodową lub ustawą, powoduje konieczność oddalenia powództwa. W stanie sprawy oczywistym jest bowiem brak prejudykatu w postaci orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, a przepisom rozporządzenia Rady Ministrów przysługuje domniemanie zgodności z Konstytucją. Podniósł także, że sąd odszkodowawczy nie może samodzielnie stwierdzić wadliwości aktu normatywnego lub niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia sądowego lub ostatecznej decyzji, ale musi oprzeć swe rozstrzygnięcie w tym zakresie na uprzednim ustaleniu tej okoliczności w odpowiednim postępowaniu.

I wtedy się obudziłem…

Jak myślicie, kto miał rację? Kto wygrał spór?

Taki eksperyment myślowy.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Parę razy w miesiącu darmowa treść prosto na Twój adres poczty elektronicznej. Mój pogląd na świat, ciekawe książki, inspiracje historią i kulturą, a przede wszystkim rozwiązania (nie tylko prawnicze), które pomogą Ci zyskać więcej wolności i zachować swój majątek. Wszystko to ubrane w język zrozumiały dla każdego.

Wystarczy., że zostawisz mi swojego e-maila. Klikając "zapisuję się" wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z moją polityką prywatności.

Dołącz do 575 pozostałych subskrybentów

7 komentarzy

  1. Adrian
    11 maja 2020
    Reply

    Jakie to jest to “odpowiednie postępowanie do ustalenia niezgodności aktu normatywnego z Konstytucją” jeśli aktualny TK nie spełnia wymogów niezawisłego sądu?

    • Błażej
      12 maja 2020
      Reply

      Dobre pytanie 🙂

      Dotychczasowe orzecznictwo w istocie wskazywało, że nie można dochodzić odszkodowania / zadośćuczynienia za akt, którego niezgodność z normami wyższego rzędu nie została stwierdzona abstrakcyjnie w odpowiednim postępowaniu. Co oznacza, że w teorii brak tzw. prejudykatu (orzeczenia poprzedzające pozew).

      Niestety kształt tego przepisu nie pozwala na inną interpretację.

      Z treści tego przepisu nie wynika jednak, że “postępowanie do ustalenia niezgodności aktu normatywnego z Konstytucją” musi mieć charakter sądowy. Pytanie zresztą natury ogólniejszej. Czy, abstrahując od nazwy, TK kiedykolwiek był sądem, czy może jednak quasi-sądem?

      • Adrian
        14 maja 2020
        Reply

        To może zastosować art. 8 Konstytucji

        • Błażej
          14 maja 2020
          Reply

          I co miałoby to dać?

  2. Wiesław
    12 maja 2020
    Reply

    Panie Błażeju.
    Odpowiedzią jest to co dzisiaj się dzieje w Sądzie Najwyższym Rzeczpospolitej Polskiej. Pani sędzia Sądu Najwyższego nie rozumie głosowania poprzez zakreślenie kółkiem nazwiska kandydata na kandydata na Prezesa Sądu Najwyższego.
    A Pan oczekuje odpowiedzi w kwestii praw obywatelskich przy takim poziomie wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju.
    Ja po swoich osobistych doświadczeniach mam jedną radę , należy szerokim łukiem omijać : policję , prokuraturę i sądy dla dobra swojego zdrowia psychicznego.

    • Błażej
      12 maja 2020
      Reply

      Jakbym omijał sądy to nie miałbym z czego żyć 🙂

      • Wiesław
        12 maja 2020
        Reply

        A ja gdybym nie odpuścił to dzisiaj bym siedział w więzieniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *