Firma pożyczkowa a koronawirus

Zadzwonił do mnie przed weekendem klient, któremu jeszcze w 2015 roku pomagałem otworzyć spółkę z o.o. w branży pożyczkowej, którą ustawodawca “cywilizuje”, raczej ze zmiennym szczęściem, od 2015 roku.

Na pierwszy ogień poszedł obowiązek prowadzenia firm pożyczkowych w formie spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Potem przyszła regulacja maksymalnych pozaodsetkowych kosztów kredytu, a także obowiązkowego wpisu działania firmy do Komisji Nadzoru Finansowego.

Doprowadziło to nie tyle do ucywilizowania rynku, tylko do jego z jednej strony oficjalnej konsolidacji w ręku internetowych gigantów, a z drugiej strony zaś do zejścia wielu przedsiębiorców do szarej strefy i rozkwitu sfery pożyczek prywatnych, która nie respektuje żadnych ograniczeń. Po środku tego wszystkiego zostały firmy, które starały się dostosować, najczęściej działające na niewielką skalę, lokalnie. Te mające (co może brzmieć zaskakująco w tej branży) dobre relacje z klientami. Klientami, dodajmy, z grup którymi nie jest zainteresowana komercyjna bankowość z uwagi na ryzyko jakie generują.

To co jednak teraz się stało to nóż w plecy tych firm. Pod płaszczykiem ochrony pożyczkobiorców doszło do tego, że Sejm obniżył na 365 dni limit pozaodsetkowych kosztów uzyskania kredytu konsumenckiego. Koszty te nie mogą wynieść więcej niż 45 proc. całkowitej kwoty kredytu. Do tej pory mogły wynosić 100 proc.

Klient powiedział wprost, że mimo że jest zapotrzebowanie na ich usługi to nowa regulacja sprawia, że działalność stała się bardzo nieopłacalna ze względu na ryzyka związane z obsługą przez niego klientów.

Czy w tej sytuacji można coś zrobić poza zamykaniem firmy?

Jakbym był bezczelny to musiałbym zacząć pisać o zmianie modelu biznesowego, wejścia w internet, optymalizacji kosztów. Rzecz nie do zrobienia w tej branży w ciągu kryzysu. Chociaż… no nie wiem.

Z drugiej strony ludzie szukają alternatyw, a w branży działają firmy, które działają non-stop, na podobnych zasadach do dotychczasowych.

Jak to robią?

Prawdopodobnie metodą rolowania pożyczek. Ich comiesięcznego odnawiania na nowych warunkach, w oparciu o fikcyjne potwierdzenie spłaty poprzednio udzielonej pożyczki. W ten sposób mogą te pozaodsetkowe koszty naliczać na nowo przy każdej pożyczce. Nie mogę rekomendować tego rozwiązania, gdyż opiera się ono na fałszerstwie dokumentu.

Rozwiązaniem bardziej kreatywnym jest wykorzystanie dwóch firm, które pozwala na “obejście” limitu pozaodsetkowych kosztów kredytu, poprzez schemat jednej firmy poręczającej i jednej pożyczkowej. W ten sposób (robiąc to podobnie jak banki z obowiązkowym “ubezpieczeniem”) pobierają większe kwoty za udzielenie, obowiązkowego w danej sytuacji, poręczenia pożyczki. Formalnie wszystko się zgadza, gdyż opłatę za poręczenie inkasuje inna spółka. To rozwiązanie pozwala też na wyjęcie spod rygoru ustawy o kredycie konsumenckim opłat windykacyjnych oraz na zastosowanie weksli na zlecenie (możliwych do odsprzedaży).

Ostatnia opcja jaką wybierają firmy pożyczkowe to zejście do podziemia. W gazetkach osiedlowych, internecie i w innych miejscach można znaleźć wiele ogłoszeń dotyczących tzw. “pożyczek prywatnych”. Zaufajcie mi, z prywatnymi to one nie mają nic wspólnego.

Którą drogę wybierasz Ty?

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Parę razy w miesiącu darmowa treść prosto na Twój adres poczty elektronicznej. Mój pogląd na świat, ciekawe książki, inspiracje historią i kulturą, a przede wszystkim rozwiązania (nie tylko prawnicze), które pomogą Ci zyskać więcej wolności i zachować swój majątek. Wszystko to ubrane w język zrozumiały dla każdego.

Wystarczy., że zostawisz mi swojego e-maila. Klikając "zapisuję się" wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z moją polityką prywatności.

Dołącz do 589 pozostałych subskrybentów

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *