Koronawirus to nie koniec świata

Kontrole sanitarne. Specustawa (potencjalnie naruszająca wiele praw obywatelskich, co dostrzega np. prof. Ewa Łętowska, ale już Rzecznik Praw Obywatelskich niekoniecznie). Zamykane uczelnie, szkoły i zakłady pracy. Wykresy giełdowe w krwistej czerwieni, ceny ropy gwałtownie spadają, podobnie jest na rynku kryptowalutowym.

Generalnie panika.

To powyżej to nie jest likwidacja sklepu, ale zdjęcie, które wykonałem w hipermarkecie Auchan, wczoraj, o godzinie 14:00.

Pierwsza myśl: czym ci dobrzy ludzie myli się do tej pory?

Druga myśl: coś chyba jest nie tak…

Powodem tego wszystkiego jest oczywiście Sam-wiesz-kto. Jeżeli należysz do większości ludzi, którzy nie spędzali ostatnich dni w buszu, ani w Bieszczadach to wiesz już, że Ten-którego-imienia-nie-wolno-wymawiać jest w Polsce. Media, szczególnie te informacyjne, znajdują chyba jakieś sadystyczne upodobanie w ciągłym informowaniu o nowych przypadkach, liczbach, działaniach władz, kwarantannach.

I co najdziwniejsze, a sam się na tym łapię,dla ludzi jest to jakiś chory rodzaj rozrywki. Gdzieś tam w środku strach tak stymuluje nasz mózg i chemię naszego ciała, że chcemy wiedzieć o tym wszystkim więcej, nawet gdy czytamy ciągle te same wiadomości, odmieniane przez różne przypadki. Nie mogłem wczoraj oderwać przez bite dwie godziny oczu od ekranu komputera, czytając kolejne informacje o Sami-wiecie-kim. Dziś rano to samo.

I jest tu chaos informacyjny, na RMF FM jakiś wirusolog bagatelizuje problem, mówiąc, że nie rezygnowałby ze spotkań towarzyskich na mieście, a zamykanie kin, teatrów czy szkół jest zwyczajną przesadą. Przełączam na inną stację i komentatorzy wróżą scenariusz rodem z filmów katastroficznych, wskazując, że Polska zmierza do tego by stać się zamkniętą strefą kwarantanny.

I to właśnie, choć media zarzekać się będą, że są obiektywne i nie sieją paniki, taką panikę potęguje.

Wielu z nas szuka obiektywnych źródeł informacji. Sprawdzają strony internetowe np. WHO, którą to organizację nagle rządzący stawiają za wyrocznię w walce z epidemią, mówiąc o racjonalnych działaniach jakie należy podjąć w celu ochrony przed wirusem, podczas gdy ta sama WHO mówiąca o standardach edukacji seksualnej to lewacki spisek z Zachodu! Powiedzcie mi, komu ludzie mają wierzyć?

Nieliczni będą przeglądali dane, zastanawiali się, myśleli racjonalnie, wyciągali samodzielne wnioski, ale oni też nie zawsze mają odpowiedni aparat poznawczy, wiedzę, znawstwo kontekstu.

Prawdziwą wiedzę ma niewielu.

Ale wszyscy boimy się. Ja się boję. Jest okej się bać.

Nie boję się o swoje życie, ani żony, nawet nie o dzieci, wiedząc racjonalnie, że nie jesteśmy w grupie ryzyka. Boję się o babcię, a także o to jak cała epidemia wpłynie na nasz sposób życia, nawyki, na nasz system polityczny i pozycję międzynarodową Polski, gospodarkę kraju, a wreszcie na wolność i dobrobyt mojej rodziny w sposób, w jaki biologicznie nie byłby w stanie ów wirus nam zaszkodzić.

Jesteśmy niewątpliwie w pewnym przesileniu. Wspominając czas po 11 września 2001 roku przypomina mi się, że pierwszą reakcją “demokratycznego” świata było zwiększenie nadzoru nad obywatelami, nowe uprawnienia służb, mniej wolności.

Widzę tutaj analogię.

W Chinach totalitarne państwo potrafi poradzić sobie z epidemią jak żadne inne. Śledzenie ruchu ludzi, przyznawanie im klasyfikacji epidemiologicznych poprzez smartfony, wszechobecne kamery. To efektywne, efektowne i jednocześnie niezwykle smutne. Ludzie poddają się temu bez szemrania.

Koronawirus, bo tak się nazywa Sam-wiesz-kto, zaraził nas już mentalnie. Boimy się i możemy chcieć oddać wiele za to, aby przestać się bać. Także w przyszłości. Nie tędy droga. Bójmy się, ale weźmy odpowiedzialność, głęboki oddech i przygotujmy się na jego realne przyjście oraz pomyślmy o tym jak urządzić świat po tym, jak odejdzie… (o ile odejdzie).

Bez paniki, bo panika zabija naszą wolność.

Świat się nie kończy, jeszcze.

Świat się zmienia. I wiele zależy od tego jak zrozumiemy daną nam lekcję. Także na poziomie czysto osobistym.

PS Bardzo fajne opracowanie, choć oczywiście znowu pisane z punktu widzenia laika, a nie lekarza tutaj.

PPS Tak, zrobiłem trochę zapasów (makarony, ryż, kilka konserw, parę butelek wina… bardziej na tydzień niż na dłuższy okres czasu), zdywersyfikowałem miejsca przechowywania aktywów, bardziej zwracam uwagę na higienę dzieci, przygotowuję się mentalnie, że w tym roku mogę nie wyjechać na wakacje zgodnie z planem, będę ograniczał potencjalne ryzyko poprzez unikanie dużych grup osób i ciasnych pomieszczeń.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Parę razy w miesiącu darmowa treść prosto na Twój adres poczty elektronicznej. Mój pogląd na świat, ciekawe książki, inspiracje historią i kulturą, a przede wszystkim rozwiązania (nie tylko prawnicze), które pomogą Ci zyskać więcej wolności i zachować swój majątek. Wszystko to ubrane w język zrozumiały dla każdego.

Wystarczy., że zostawisz mi swojego e-maila. Klikając "zapisuję się" wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z moją polityką prywatności.

Dołącz do 589 pozostałych subskrybentów

5 komentarzy

  1. 12 marca 2020
    Reply

    Jedną z zasad gry na giełdzie jest to, aby nie grać przeciwko trendowi. Jeśli kursy spadają, to małe szanse mamy, grając na wzrosty (chyba że jako jedyni wiemy o czymś, o czym inni jeszcze nie wiedzą).

    Podobnie jest w przypadku obecnej paniki zakupowej. Panikarze mogą mieć rację, i za chwilę rzeczywiście dojdzie do zamknięcia całego kraju, albo mogą nie mieć racji, co nie zmienia faktu, że panika już się odbywa, towarów brakuje, zatem nawet w interesie tego “rozsądnego” jest poczynić odpowiednie zapasy, a nie grać “przeciwko trendowi”.

    Co do mechanizmów nakręcania paniki = 10 minut temu do osoby obok mnie siedzącej zadzwoniła jej mama, której sąsiadka powiedziała, że córka innej sąsiadki, która pracuje w jakimś ministerstwie – kazała natychmiast iść do sklepu i kupić co się da z jedzenia, bo coś się szykuje. Można w to nie wierzyć, ale nie zbiednieję, jak zaraz wyjdę i kupię trochę makaronu 🙂

    • A
      14 marca 2020
      Reply

      Wręcz przeciwnie, kiedy kursy spadają to się kupuje, jak rosną sprzedaje. Zawsze trzeba wyprzedzać trend uliczny bo on jest psychologiczny a nie racjonalny.

      Podobnie z paniką zakupową, kiedy zacznie brakować produktów pierwszej potrzeby jak żywność to zacznie się anarchia a wtedy nikomu żadne zapasy nie pomogą. Wykupywanie mydła itp produktów to niestety efekt medialnej spirali.

      • 15 marca 2020
        Reply

        “Zawsze trzeba wyprzedzać trend ulicy” trochę przypomina mi radę “w totolotku zawsze trzeba typować liczby, które padną w najbliższym losowaniu”.

        Ale rozumiem, że mogę mieć do czynienia z geniuszem, który na przykład w kryzysie 2008 cierpliwie czekał 2 lata spadków, by pewnego dnia, po porannej kawie, stwierdzić, że właśnie dziś bessa się kończy, jutro dzisiaj będzie odwrócenie trendu, i zaczyna zakupy.

        W rzeczywistości nie radzi się nikomu “łapania spadających noży”, zwłaszcza jak ciągle spadają.

        • Błażej Sarzalski
          17 marca 2020
          Reply

          Mimo wszystko pewne okazje już się tworzą. BTC i inne kryptowaluty dawno nie były takie tanie…. spodziewane kłopoty systemu bankowego (ludzie rzucają się do banków po gotówkę) może wywindować te aktywa.

          • 17 marca 2020

            Wrócę tu za miesiąc lub trzy, zobaczymy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *