Anatomia brexitu

Nie wiem czy byłbym w stanie wskazać bardziej jaskrawy przykład braku odpowiedzialności jakiegoś polityka, niż niechlubny kazus Davida Camerona, który wiedziony, no właściwie trudno powiedzieć czym wiedziony, doprowadził do referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, chociaż sam był przeciwnikiem opuszczania wspólnoty.

Oczywiście można powiedzieć, że na tym polega demokracja, że poważny polityk powinien dotrzymywać obietnic, a przecież referendum było obiecane, a Cameron był w sumie przeciwnikiem wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej, koniec końców jednak, historia zapamięta go jako nieudolnego polityka, który położył na szali swoich osobistych ambicji los Wielkiej Brytanii.

Chcę być dobrze zrozumiany.

Nie jestem bezkrytycznym fanem Unii Europejskiej. Parafrazując innego premiera Wielkiej Brytanii mogę jednak rzec, że Unia Europejska jest najgorszą formą współpracy międzynarodowej państw europejskich, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu. Ze swoimi wszystkimi minusami i absurdami jest jednak bezprecedensowym tworem w dziejach ludzkości i prawa międzynarodowego, forum pokojowego współistnienia i załatwiania interesów różnych państw, czy też grup społecznych i zawodowych, w pokojowy, koncyliacyjny sposób. Jest kuźnią standardów i unikalnym połączeniem merytokracji z demokracją. I nie zmienią tego niekiedy dziwaczne regulacje aktów prawa unijnego, czy rytualne pohukiwania nacjonalistów o dyktacie eurokratów.

Tymczasem Cameron przeszedł nad tym wszystkim do porządku dziennego, rozpisując referendum, do którego wygrania nie był przygotowany. Potem trzeba było przełknąć gorzką pigułkę, choć tak naprawdę nikt nie chciał rozwodu. Przystąpiono jednak do negocjacji rozwodowych, w których Wielka Brytania poległa na całej linii. Nagle okazało się bowiem, że Unia negocjuje z pozycji siły, że nie ma w niej wewnętrznych podziałów. I tak naprawdę wynegocjowano tylko to, że formalnie do rozwodu doszło, ale dalej mieszkamy wspólnie, przynajmniej przejściowo, może nawet przez najbliższe 3 lata, a Wielka Brytania dalej dokłada się do utrzymania wspólnego domu. Tylko, że nie decyduje już o sposobie wydawania pieniędzy.

Okres przejściowy strony mają wykorzystać do tego aby dogadać się jak uregulować kwestię dalszych relacji. Jeżeli się nie dogadają to… wtedy naprawdę dojdzie do twardego Brexitu, na którym naprawdę nie wiadomo kto zyska, a kto straci. A kto wie… może nigdy nie dojdzie do prawdziwego Brexitu?

Jaki jest jednak z tego wniosek dla szarego Polaka czy Brytyjczyka?

Taki, że tak naprawdę głupota jednego polityka może zmienić nasze życie o 180 stopni, także taki, że demokracja jest ustrojem fantastycznym, ale gdy staje się ona dyktaturą (niewielkiej) większości to wielka mniejszość jest w czarnej…. rozpaczy. To także przyczynek do tego aby zacząć serio myśleć o planie B na swoje życie. Nie mamy gwarancji, że nie doczekamy się swojego Davida Camerona w Polsce, a wtedy, sorry, ale jako państwo będziemy zgubieni, stając się wtedy naprawdę europejsko-rosyjskim kondominium, państwem buforowym, w którym ścierać się będą co rusz interesy mocarstw.

Z perspektywy czasu zazdroszczę teraz trochę niektórym moim znajomym z liceum, którzy zamiast próbować swoich sił w Polsce pojechali do Wielkiej Brytanii, uzyskali obywatelstwo i mogą teraz cieszyć się elastycznością, jaką dają dwa paszporty. Na szczęście dla większości z nas nie jest jeszcze za późno na to, aby przemyśleć kwestie zdobycia prawa pobytu w innym państwie unijnym, rozpoczęcia nauki języka obcego, otwarcia spółki poza granicami Polski, otwarcia konta bankowego czy nabycia majątku poza krajem, czy budowania osobistej elastyczności na inne sposoby.

Dziś sobotni wieczór, pozwól więc, że wychylę lampkę wina. Za Twoją wolność i dobrobyt.

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Parę razy w miesiącu darmowa treść prosto na Twój adres poczty elektronicznej. Mój pogląd na świat, ciekawe książki, inspiracje historią i kulturą, a przede wszystkim rozwiązania (nie tylko prawnicze), które pomogą Ci zyskać więcej wolności i zachować swój majątek. Wszystko to ubrane w język zrozumiały dla każdego.

Wystarczy., że zostawisz mi swojego e-maila. Klikając "zapisuję się" wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z moją polityką prywatności.

Dołącz do 589 pozostałych subskrybentów

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *